poniedziałek, 30 kwietnia 2012

Jerry Springer - The Opera




Brytyjski musical autorstwa Richarda Thomasa i Stewarta Lee, oparty na znanym, kontrowersyjnym show, po raz pierwszy w Polsce został wystawiony na scenie Teatru Muzycznego Capitol. Zdanie zawarte na wszystkich plakatach oraz biletach: „Spektakl dla dorosłych. Zawiera wulgaryzmy, ekstremalne sceny i odniesienia religijne, mogące urazić niektórych widzów.”, na pewno wzbudził zainteresowanie szerokiej rzeszy publiczności. 


Główną postacią musicalu jest prowadzący programu, Jerry Springer, w którego rolę wcielił się Wiesław Cichy. Owe show osiągnęło w Ameryce ogromną popularność. Początkowo celem realizatorów było pokazanie problemów społecznie trudnych, jednak później ku zwiększeniu oglądalności, zaczęto zapraszać m.in. ludzi o nietypowych upodobaniach seksualnych, którzy są konfrontowani ze swoimi zdradzonymi partnerami. Często zdarza się, że na wizji dochodzi do kłótni, bójek i nierzadko do obnażania. 


Akcja musicalu rozgrywa się na początku na planie programu, a następnie po śmierci bohatera przenosi się do piekła, gdzie odwiedza go m.in. Matka Boska, Jezus czy Szatan. Wulgaryzmy często padające z ich słów wywołują zaszokowanie u publiczności. Stacja BBC przed emisją spektaklu otrzymała wiele skarg, wniesiono nawet pozew sądowy, który później został odrzucony. Szczególnie skandaliczne wydają się projekcje wyświetlane podczas spektaklu przedstawiające sceny drastyczne czy obnażone ciała.


Skandal, wulgarność, profanacja a opera, religia i problemy życia codziennego. Pojęcia tak różne a jednak mogą stworzyć pewną, nietypową całość. Bez względu na różne poglądy na taki sposób prezentacji, wszystkie bilety na musical zostały bardzo szybko wyprzedane. W efekcie końcowym spektakl został uznany za niezwykle wartościowy, podkreślając wagę wolności słowa, a także, że wysoka wartość artystyczna przewyższa wszelkie uchybienia.


W najbliższym czasie spektakl można zobaczyć na Sali Koncertowej Radia Wrocław (ul. Karkonoska 10) w dniach 17-20 maja. Bilety w cenie  32-49 zł do nabycia w kasie Capitolu.






Koniecznie to obejrzyjcie






czwartek, 19 kwietnia 2012

Co się wydarzyło w Madison County

Trzeba przyznać, że jest on lekko długawy i momentami nużący, ale w nowy sposób pokazuje monotonie życia i to, do czego może ona doprowadzić. Choć w zasadzie to co spowodowała, tu nie jest najgorszą perspektywą. Powiedziałabym, że jest to całkiem interesujące. No i to życie na wsi... Doskonale obrazuje to co zawsze było dla mnie lekko przerażające; w takich miejscach wszyscy wszystko o wszystkich wiedzą i oceniają, mieszka się na odludziu i to co zrobisz to masz. Ale z drugiej strony jest ten spokój, natura i pewna mała, dla mnie niezrozumiała niezależność od innych. Po obejrzeniu tego filmu doceniłam to jak rzadko zdarza mi się nudzić. Rzeczy, które robimy codziennie zyskują ogromną wartość i należy pomyśleć o tym, co zrobić by codziennie czymś od siebie się różniły, żeby nie popaść w mechaniczne wykonywanie czynności i aby każdy dzień nie przemijał niezauważenie.


poniedziałek, 9 kwietnia 2012

O północy w Paryżu

Jeżeli masz w planach świąteczny, nudny wieczór, możesz puścić ten film; stanie się jeszcze mniej atrakcyjny.
Wbrew wszelkim sprzeciwom i moim ambicjom aby przekonać się do tego reżysera, mówię otwarcie: nie znoszę Allena. Sto minut statycznej akcji jest ponad moje siły. Tak długie utrzymywanie widza w nadziei na katharsis jest co najmniej okrutne, ale w zasadzie mogłam się tego spodziewać. Od początku oglądania nastawiam się na jakieś przeżycia, przemyślenia, bo to (dla mnie) w filmach jest najważniejsze... Czekam i czekam i nic. Zawsze w ten sam sposób sama sobie sprawiam zawód. Myślę: "Może ten film będzie inny, przecież nie każdy twór jednego reżysera musi być taki sam." Teraz wiem, że w przypadku Allena już nigdy tak nie pomyślę. Ktoś może powiedzieć, że go nie rozumiem, być może ten sposób przekazu do mnie nie przemawia. Jednak nie obejrzę go drugi raz, żeby się o tym przekonać.
Film warty zwrócenia uwagi tylko ze względu na kreacje artystów, które postać Owen'a Wilson'a napotyka na swojej drodze. No i oczywiście jak zawsze czarujący Paryż.


Ps. "Twórca najzabawniejszych komedii świata..."? Lekka przesada.