środa, 29 lutego 2012

Kocha, lubi, szanuje

Jak zwykle daremne spolszczenie bo w oryginale tytuł brzmi "Crazy, stupid, love."
Z pewnością jest to pierwsza komedia od wielu lat, której oglądanie naprawdę wprowadziło mnie w dobry nastrój, a nawet spowodowało głośny śmiech. Być może dlatego, że jej humor jest przystępny i stereotypowy, co oczywiście nie jest wadą, bo na tym opiera się ten gatunek filmowy. Z pewnością również przewrotność akcji zaciekawia ale także pobudza myślenie. Z CAŁKOWITĄ pewnością jednak, śmiejącą się kobiecą gębę (ale jest to trochę inna odmiana radości) powoduje Ryan Gosling. Często zdarza się, że boski alvaro nie jest tak boski jak być powinien, jednak tu momentami nadmiar seksu przeszkadza w skupieniu się na fabule. Zdecydowanie ten aktor dodaje całej historii "walorów estetycznych" i podniecającego napięcia. Ale panowie, nie martwcie się; interesujących kobiet również nie brakuje. Ciekawym jest również to, że podczas oglądania kobieca część publiczności śmieje się w zupełnie innych momentach niż męska. Tak więc pewne jest również to, że przedstawiciele obu płci bawią nie tyle żarty dotyczące ich samych co obnażanie wzajemnych słabości. I tak będzie już zawsze, obojętnie jak wiele razy będzie to powielane. Należy jednak zauważyć, że Glenn Ficarra i John Requa ukazują ten temat ubrany w zupełnie nową historię i zupełnie nowe emocje.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz