Wbrew wszelkim sprzeciwom i moim ambicjom aby przekonać się do tego reżysera, mówię otwarcie: nie znoszę Allena. Sto minut statycznej akcji jest ponad moje siły. Tak długie utrzymywanie widza w nadziei na katharsis jest co najmniej okrutne, ale w zasadzie mogłam się tego spodziewać. Od początku oglądania nastawiam się na jakieś przeżycia, przemyślenia, bo to (dla mnie) w filmach jest najważniejsze... Czekam i czekam i nic. Zawsze w ten sam sposób sama sobie sprawiam zawód. Myślę: "Może ten film będzie inny, przecież nie każdy twór jednego reżysera musi być taki sam." Teraz wiem, że w przypadku Allena już nigdy tak nie pomyślę. Ktoś może powiedzieć, że go nie rozumiem, być może ten sposób przekazu do mnie nie przemawia. Jednak nie obejrzę go drugi raz, żeby się o tym przekonać.
Film warty zwrócenia uwagi tylko ze względu na kreacje artystów, które postać Owen'a Wilson'a napotyka na swojej drodze. No i oczywiście jak zawsze czarujący Paryż.
Ps. "Twórca najzabawniejszych komedii świata..."? Lekka przesada.
Oglądałam ten film... cudny :)
OdpowiedzUsuńZapraszam na mojego bloga http://kladii.blogspot.com/
Allen jest specyficzny, ale trzeba zwrócić uwagę, że przede wszystkim jest to reżyser który nie tyle prowokuje do myślenia co jest mistrzem sytuacji, obrazu, przekazywania uczuć i klimatu. Może zawodzisz się tak na Allenie właśnie dlatego, że patrzysz w zły sposób. Ja osobiście zachwyciłam się Vicki Cristina Barcelona, dożywotnie. :)
OdpowiedzUsuńCo innego cenię w filmie i widocznie mistrzostwo sytuacji postrzegam inaczej :)
UsuńDo obejrzenia tego filmu przekonały mnie widoki, które zobaczyłam w zwiastunie. W sumie to sam Paryż mnie przekonuje... ale to inna bajka. Jednak po zobaczeniu filmu trochę się zawiodłam. Gdy już go oglądałam (biorąc pod uwagę inne filmy jego reżyserii) zdecydowanie się nudziłam, niestety. Właściwie, gdybym miała teraz opowiedzieć dokładniej o czym jest ten film, to szczerze? Nie jestem w stanie tego zrobić. Vicki Cristina Barcelona bardzo mi się podobał ale pamiętam, że "Match point" również był interesujący.
OdpowiedzUsuńp.s dawno temu zrobiłam sobie domowy przegląd filmów Allena :D