Historia o poszukiwaniu odmiany w życiu, które wygląda jak
za PRL-u. Ponury salon fryzjerski, codziennie ta sama piekarnia, a w domu
równie mało ciekawie. Pokazuje to, jak nawet niewielki krok w stronę rozwoju,
którym jest tutaj kurs języka włoskiego, może diametralnie odmienić życie. Jak
ciężko jest odejść od codzienności aby spróbować czegoś innego i jak strach
przed odmianą może blokować postępy. Niesamowitym jest jak jedno (dla nas
oglądających) niewiele znaczące wydarzenie towarzyszące wielu innym, bardziej
istotnym sytuacjom (które zdecydowanie bardziej powinny wpłynąć na zachowanie
bohaterów), u nich wywołuje poczucie „że teraz zaczyna się nowe życie”. Śmierć
staje się dużo mniej ważna od wycieczki do Włoch; podchodzą do niej mniej
emocjonalnie, niezbyt długo to rozpamiętują. Co zatem napędza ich postępowanie?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz